Niech człowiek wybaczy

Od czasu zdarzenia w Smoleńsku minęło bardzo dużo czasu. Pomyślałem sobie, że i ja dorzucę swe trzy grosze na ten temat. Nie na temat rzekomego zamachu, ale pewnego fenomenu śmierci.

Fenomen ten już został zauważony.

Zauważmy, jak zmienił się obraz tego człowieka. W ogóle w ludziach jest takie przekonanie, że o zmarłych to nie wolno mówić źle. Dlaczego? Jeżeli Kaczyński był złym prezydentem i mogę mu to powiedzieć, to jak umrze, to mam zacząć milczeć? Czy też może inaczej. Co jest lepsze? Czy dać jego żonie jeden bukiet, kiedy żyje, czy może składać tony wiązanek na jej grobie?

Moje poglądy nt. śmierci są dwojakie. Po pierwsze, nie personifikuję jej. To jest pewne zjawisko. Zjawiska się nie mszczą, więc uważam, że jest to temat do żartów, jak każdy inny. Znowu, nie wolno żartować ze śmierci, bo co? I tak przyjdzie. Chyba lepiej zginąć wesołym. Skoro śmierć i tak się do nas uśmiechnie, to czemu mamy się do niej nie uśmiechnąć.

Druga część poglądu będzie obrazowo. Wyobraź sobie, że podchodzisz do dziewczyny i mówisz „Fajne masz cycki”. Albo jeszcze lepiej: „Za co mnie kochasz? – Masz zaje***ty tyłek!”. Taa… Co jest najważniejsze w ludziach? Bo z tego, co się orientuję, to ludzie nie chcą być traktowani przedmiotowo. Zatem pytanie, po co są groby? Skoro duch jest istotniejszy, to zachowajmy ducha! Nie wspomina się zmarłych wedle ciała, lecz ducha. Więc po co zajmować się ciałem. Po co były te identyfikacje zwłok. Po co robi się kilka pogrzebów jednej trumnie? Przecież to duch jest ważny. Czy jak zamienię trumny, to żal będzie mniej szczery?

Są dwie możliwości. Załóżmy, że istnieje życie po śmierci. Zatem skoro komuś zależało na duchu, to dlaczego ma po śmierci cenić ciało? Przecież ciała za rok nie będzie, a takie idee są wieczne. Przykładem niech będzie twierdzenie Pitagorasa. Właśnie z uwagi na tę różnicę, taki duch będzie jeszcze mocniej „wolał” by pamiętano o nim, a nie jego ziemskim nośniku. A jeśli życia po śmierci nie ma? Zatem pogrzeby, zaduszki, itp. są dla nas, ludzi. W końcu odeszli od nas ludzie. Tęsknimy. Potrzebujemy wspomnień. I znowu, co ma wartość: istnienie grobu, czy autentyczna tęsknota i wspomnienie.

Jednak jest tu pewna nieścisłość. Pogrzeb ma też aspekt praktyczny. W końcu coś z tym ciałem zrobić trzeba. Jak ja to widzę? Jak ustaliłem wyżej, los ciała jest mi obojętny. Niech mnie potną i jakoś wykorzystają moje narządy. W końcu nie jestem egoistą, i po co mamy zakopywać np. takie serce, które może się komuś przydać, ot jako model w pracowni na Akademii Medycznej. Więc niech ludzie wezmą z ciała, to co chcą. Resztę niech ktoś owinie w jakąś szmatę i zrobi coś. Wrzuci do morza. Wyrzuci do kontenera na odpadki komunalne. Wystrzeli w kosmos. Spali. Zakopie w ziemi. Przerobi na ołówki. W końcu i tak mi wszystko jedno.

W sprawie Smoleńska brakuje mi jednej rzeczy. To powinno być inaczej. Decyzje zostały podjęte. Konsekwencje powinny zostać dostrzeżone. Emocje powinny opaść. I co? I nic. Powinien się pojawić obiektywny osąd. No dobrze – minęło 5 półroczy – może za mało. Ale weźmy marszałka Piłsudskiego. Mordował oponentów politycznych. Miał krew na rękach. I zamiast rzetelnej oceny sytuacji we Wrocławiu dalej jest ulica jego imienia!

Powinno być tak. Ludzie powinni być milsi dla siebie. Nie sprawiać sobie przykrości. Historia powinna powiedzieć jasno, jaki dany człowiek był. Dlatego apeluję:

Niech człowiek wybacza, a historia ocenia! Nigdy na odwrót!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozważania i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *